Nasza Hodowla Yorkshire Terrier

Nasza Hodowla Kotów
Strona główna
  » ogólne
  » historia rasy
  » cechy rasy



Nasze Suczki
- CAYENNE
  » o mnie
  » osiągnięcia
  » dyplomy
  » rodowód
  » badania

- INDIANA
- ABENI



Galeria
  » Galeria Nowa


Szczeniaki
- CAYENNE
- INDIANA
- ABENI
  » miot A
nowe


Filmy

Wystawy

Kontakt

Toplisty

Linki


hodowca.pl -- psy rasowe - koty rasowe - ranking www





Serdecznie was witam, jestem CAYENNE. Drugiego stycznia 2004 roku na ten świat przybyłam w hodowli Goldenamico Dariusza Kapustki w Będzinie. Po matce COROLLI z Zagłębia i tacie TRUBADURZE Białe Złoto swój urok odziedziczyłam.

14 marca po mnie przyjechali i wszyscy się zaraz we mnie zakochali. Me imię CAYENNE źle się wymawiało, a więc me państwo Korą mnie nazwali. Zabrali mnie ze sobą do domu z ogrodem, gdzie sobie biegałam i miałam swobodę. Tam mojego kolegę Aresa poznałam i z nim po tym wielkim ogrodzie biegałam. Choć mała byłam nic nie napsociłam. Może to dlatego że moi państwo mili się ciągle ze mną cudownie bawili.
Moja nowa rodzina bardzo duża była bo pięć osób i dwa psy wraz zemną liczyła. Mój pan to Irek, moja pani Ewa ich dzieci to Patryk, Monika i Adrian. Szybko w tej rodzinie się zadomowiłam bo co dzień do pracy z nimi chodziłam. W tej pracy tak bardzo mi się podobało no bo dużo ludzi mnie tam podziwiało.
Później, gdy już trochę podrosłam na szkolenie PT poszłam. W szkoleniu chętnie uczestniczyła bo nie dość że się uczyłam, to z innymi psami świetnie się bawiłam. Z nieskromnością pochwalić się musze, że w szkoleniu byłam prymusem.
Kiedy już 8 miesięcy skończyłam na mej pierwszej wystawie byłam i tam zwyciężyłam, pierwsze miejsce w szczeniakach zdobyłam. Następnie w klasie młodzieży uczestniczyłam, tam kilka razy zwyciężyłam i Młodzieżowego Championa Polski zdobyłam.

Teraz już w pośredniej klasie występuje i o pierwszym CWC was informuje, które na wystawie w Rybniku zdobyłam, no a potem w Zabrzu trzecia sobie byłam. Po wystawach wciąż jeździłam lecz trochę samotna byłam, aż pewnej soboty z rana była wielka niespodzianka do Będzina mnie zabrali i siostrzyczkę mi wybrali, a właściwie moi mili to mnie wybrać pozwolili. Więc wybrałam im Indiane. Z początku sceptyczna byłam to się na nich obraziłam bo moi państwo mili inną suczkę też pieścili. Ale wnet mnie przekonali, że mnie kochać nie przestali. Teraz nawet ja moi mili żyć bez Indi ani chwili już nie mogę chociaż gryzie moją nogę :D
Gdy dwa lata miałam do chłopaka się wybrałam. Trochę z nim pobiegałam i poszalałam. Nie powiem co dalej z nim wyrabiała lecz za dwa miesiące pięć szczeniaków urodziłam. Na krok ich nie odstępuje i dobrze jako mama się sprawuje.
CDN...